Geoblog.pl    robert64    Podróże    Budapeszt + Guca - męska wyprawa    Pieszo po Budapeszcie
Zwiń mapę
2012
07
sie

Pieszo po Budapeszcie

 
Węgry
Węgry, Budapest-Józsefváros Vasútállomás
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 475 km
 
W naszym hostelu niestety nie ma darmowej kawy, ani herbaty jak to w niektórych hostelach bywa. W związku z tym wyruszyliśmy rano po zakupy. Wyruszyliśmy to może za duże słowo – sklep jest 20 metrów dalej. Na śniadanie były rogaliki z miejscową pasztetową, serem i paprykowym kolbaszem, udało się też kupić rzeczoną kawę. Wszyscy biesiadują na podwórku, niektórzy leczą rany po wczorajszych szaleństwach. Francuzi wymieniają się z Czeszkami czymś w rodzaju Alka-Primu. Kraina zrozumienia i błogości w scenerii rodem z ulicy Brzeskiej w Warszawie. W kuchni czyściutko, każdy po sobie sprząta bo panie recepcjonistki są miłe, ale stanowcze. Jedyną osobą, która mogłaby czuć się tu absolutnie bezkarnie jest Franek. Jego żadne połajanki recepcjonistek nie dotyczą. Szczególnie pani Kati czuje z nim jakiś związek, cały czas woła za nim „Francesco, kiss me!”. Franek jest jednak twardy, powiedział mi że z kobietami spoza rodziny się nie całuje i tak zostanie do końca jego życia!
Po śniadaniu wyszliśmy do miasta, mając ułożony w głowie dość ambitny plan. Rozpoczęliśmy od wymiany gotówki w kantorze. Próbowałem przedtem w banku, ale nie dość że marny kurs to żądają wypełnienia formularza wielkości A4 i okazania paszportu! Jak w Indiach! Nie miałem ochoty wypełniać no i paszportu przy sobie też nie miałem.
Ponieważ w poszukiwaniach kantoru zapuściliśmy się do byłej, żydowskiej dzielnicy to zwiedzanie rozpoczęliśmy właśnie stamtąd. Ponad godzinę chodziliśmy naprawdę pięknymi uliczkami. Zwiedzanie synagogi tylko z przewodnikiem, a następne wejście było za 40 minut. Darowaliśmy sobie i obejrzeliśmy budynek z zewnątrz, a także zajrzeliśmy trochę nielegalnie na dziedziniec. Potem postój na lemoniadę, bo upał był już niemiłosierny (33 stopnie). Zamiast wizyty w synagodze poszliśmy do kościoła świętego Stefana. Byliśmy też na tarasie widokowym usytuowanym dookoła jego kopuły. Sześć pięter w górę, ale naprawdę warto. Zapomniałem dodać, że dla leniwych jest winda (500 ft). Zgadnijcie, którą opcję wybraliśmyJ
Zorientowaliśmy się, że przeszliśmy naprawdę duży kawał drogi, ale Franek powiedział że nie pęka i przemieszczamy się dalej per pedes. W związku z tym dotarliśmy nad Dunaj i przeszliśmy Mostem Łańcuchowym do Budy. Tam wsiedliśmy do pierwszego tego dnia środka transportu, ale za to jakiego! Budavari Sikló to zębata kolejka, którą wjeżdża się na Wzgórze Zamkowe. Nachylenie znaczne, podróż krótka (ok. 3 minuty). Franek dokładnie przyglądał się czy coś się w kolejce nie urywa, albo nie zsuwa... Ostrożność przede wszystkim! Nie katowałem dziecka chodzeniem po muzeach, więc od razu poszliśmy na prawo w kierunku kościoła Macieja (a jak przeczytałem naprawdę NMP). Piękne kamieniczki przeplatane niestety współczesnymi „plombami” z czasów Janosa Kadara (np. posterunek policji). Skąd my to znamy? Naszego kazimierskiego „Batorego” jednak nic nie przebije!
Byliśmy nieco zmęczeni, a dziecko zażądało pokarmu, więc przysiedliśmy na godzinkę. Po pierwszych momentach nieufności Franek polubił i paprykarz z galuszką, i zupę gulaszową w miejscowym wydaniu.
Kościół Macieja, baszta rybacka i schodzimy w dół do następnego punktu w naszym programie, czyli XVI wiecznej łaźni Kiraly. Podobno ustępuje znacznie elegancją np. łaźniom w hotelu Gellerta, ale ma swój charakter a tego właśnie szukamy. Szukamy, ale nie znajdujemy, bo dzieci do lat 14 wpuszczane nie są! Niestety w żadnym przewodniku, czy też nawet reklamówce Kiralyfurdo tej informacji nie ma. Franek w odruchu solidarności powiedział że poczeka na mnie przy kasach i żebym się pomoczył. Zamiast d.... pomoczyliśmy sobie gardła w pobliskim barze, zebraliśmy siły i postanowiliśmy że budapesztańskim łaźniom nie odpuścimy! Znalazłem na mapie łaźnie Lukacs, niestety oddalaliśmy się od centrum znowu o jakieś 2 kilometry. Przybyliśmy i pan powiedział, że dzieci wpuszczają (hurra!), ale dzisiaj było czynne tylko do 15-ej (eeeeeeee!!!!). Wysłał nas do kolejnych łaźni, jeszcze dalej (5 minut spacerkiem, tak powiedział). Byliśmy uparci, bo wizja wymoczenia się w wodach termalnych po kilkunastokilometrowym zwiedzaniu, dodawała nam sił. Jest!!! Nazwa się zgadza, ale to hotel a w nim... ZWYKŁY BASEN!!! O nie, nie takie numery z Sułkami! Jednomyślnie zarządziliśmy odwrót. Jedynym plusem dodatkowych poszukiwań łaźni (w których nie dyskryminują dzieci) była wizyta pod pomnikiem Józefa Bema.
Mieliśmy pokusę żeby wsiąść do tramwaju, ale postanowiliśmy że Mostem Małgorzaty trzeba przejść pieszo. Dopiero po drugiej stronie rzeki „zaszaleliśmy” i wsiedliśmy w tramwaj nr 2, który jedzie cały czas wzdłuż Dunaju. Wracając od przystanku do domu mieliśmy nadzieję na wizytę w halach targowych, ale właśnie je zamykano... Zdaliśmy sobie wtedy sprawę, że łaziliśmy po Budapeszcie prawie 9 godzin. Franek poczuł to właśnie na tym ostatnim odcinku, ale dowlekł się dzielnie do Hostelu. Wieczorkiem jeszcze mała i lekka kolacja w pobliskiej knajpce (świńska noga na pół) i oglądanie olimpiady. Znowu padliśmy...
prawie wszystkie zdjęcia zrobione przez Franka.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (36)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (3)
DODAJ KOMENTARZ
Felek
Felek - 2012-08-08 16:43
Cześć Sulio I Franio! A unas na basenie 23 stopieńki tylko. Zimno, panie, zimno! I smutno bez Was, wieczory samotne, piwo nie tak smakuje...Bawcie się dobrze i zwiedzajcie, bo w Guca czekaja tylko trąby rakija i prosiaki.
 
BoRa
BoRa - 2012-08-08 20:23
Budapeszt jest piękny.
Lubię to miasto.
 
marianka
marianka - 2012-09-22 12:25
Czadowa męska wyprawa;)
 
 
robert64
robert sulkiewicz
zwiedził 15% świata (30 państw)
Zasoby: 213 wpisów213 440 komentarzy440 1920 zdjęć1920 13 plików multimedialnych13
 
Moje podróżewięcej
28.08.2014 - 30.08.2014
 
 
 
09.08.2013 - 03.09.2013